Na ul. Inwalidów w Bydgoszczy kolejowa wieża ciśnień dostaje drugą szansę. Właściciele, Kamil Wiśniewski z żoną, konsekwentnie remontują obiekt i przygotowują się do najdroższego etapu — dachu.
Rusztowania wróciły na ul. Inwalidów, a na murach widać świeże fragmenty elewacji. Właściciele zabytkowej, kolejowej wieży — Kamil Wiśniewski i jego żona — prowadzą prace etapami, łącząc własne środki z dofinansowaniem. Na razie skupiają się na tym, co widać z dołu: ścianach i gzymsach. Największy wydatek czeka ich na szczycie.
Wieża ma 10-boczną bryłę. W tym roku, z puli zaplanowanych frontów, udało się wyremontować 2 z 4. Wiśniewscy zabezpieczają przy tym gzymsy, korzystając z własnych pieniędzy oraz wsparcia, które — jak zapowiadają — ma zostać przekazane wykonawcy przez Urząd Marszałkowski. Elewację da się robić odcinkami, co pozwala nie zamykać całego obiektu na długie miesiące.
Największe wyzwanie to dach, którego remont oszacowano na około miliona złotych. Plan zakłada pełną rozbiórkę pokrycia: zdjęcie podwójnego odeskowania, oczyszczenie i wypiaskowanie stalowej konstrukcji oraz zabezpieczenie jej farbą ogniochronną. Potem wróci opierzenie zgodne z zaleceniami konserwatorskimi, ale wykonane z nowoczesnych materiałów, by odtworzyć pierwotny wygląd i poprawić trwałość.
Osobny rozdział to latarenka na szczycie. Jej stan był tak zły, że trzeba ją było zdjąć. Do operacji sprowadzono 31‑tonowy podnośnik z Wielkopolski. Element po renowacji ma wrócić na miejsce. Do tego czasu właściciele koncentrują się na ograniczeniu wpływu wody — tak, by nie dostawała się do środka i nie rozsadzała murów w chłodne miesiące.
Prace potrwają tyle, na ile pozwolą pieniądze i pogoda. — Bydgoszcz zasługuje na ten piękny obiekt — mówi Kamil Wiśniewski. Termin finału pozostaje otwarty: to może być 3 lata, ale i dłużej. Dach musi powstać w jednym ciągu — kompleksowo — dlatego ten etap wymaga największego zastrzyku środków.
Remont finansuje głównie para właścicieli, część prac wesprze zewnętrzne dofinansowanie kierowane do wykonawcy przez Urząd Marszałkowski. Rok temu ruszyła też internetowa zbiórka. Informacje o niej są na stronie wiezabezcisnien.pl — tam znajduje się baner prowadzący do zrzutki. Właściciele podkreślają, że są otwarci na współpracę z inwestorami, firmami i pasjonatami, którzy chcieliby pomóc w ratowaniu i późniejszym wykorzystaniu wieży.
Choć środek nie jest jeszcze dostępny dla zwiedzających, teren wokół obiektu już ożywa. W maju odbyła się druga edycja Graffiti Jam: przyjechali twórcy z różnych miast, a za konsoletami stanęli DJ‑e z tytułami mistrzów świata. Wyszedł darmowy piknik — przyszły rodziny z dziećmi, rowerzyści i spacerowicze z psami. To przymiarka do funkcji, jaką właściciele widzą w przyszłości.
Po remoncie wieża ma być czymś więcej niż ładnym tłem do zdjęć. Plan to miejsce spotkań: kawa i ciastko, małe koncerty, wystawy. Obiekt ma być dostępny dla mieszkańców i turystów. Właściciele podkreślają, że nie ma dwóch identycznych wież ciśnień, a ta przy Inwalidów to — jak mówią — „ponadprzeciętny” budynek. Latarenka po remoncie wróci na dach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze