Rok 2026 w Bydgoszczy upływa pod patronatem Leonarda Pietraszaka. Tuż przed trzecią rocznicą jego śmierci miasto złożyło kwiaty na grobie aktora.
W piątek, przy grobie Leonarda Pietraszaka, stanęła delegacja Urzędu Miasta z prezydentem Rafałem Bruskim oraz Anną Kornelią Jędrzejewską, dyrektorką Muzeum Okręgowego. Były wieńce od bydgoszczan i od muzeum, któremu artysta ofiarował kolekcję obrazów. Cisza, szelest wstążek, krótka chwila — i pamięć, która nie rdzewieje.
Pietraszak był aktorem teatralnym i filmowym, Honorowym Obywatelem Bydgoszczy. Zmarł 1 lutego 2023 roku. Trzecia rocznica znów ściągnęła wzrok bydgoszczan w jedno miejsce — do człowieka, który lubił wracać do rodzinnego miasta.
Gest miasta był prosty i czytelny: kwiaty, obecność, uważność. Prezydent Bydgoszczy, Rafał Bruski, mówił o nim: „Człowiek wielkiego formatu”. Krótkie zdanie, ale dużo znaczy. Wspominano jego spokój, życzliwość i to, że zawsze znajdował czas — dla ludzi, dla Bydgoszczy.
Decyzją bydgoskich radnych patronem roku został Leonard Pietraszak — na cały 2026. To symboliczny parasol nad inicjatywami i pamięcią, pieczęć na kalendarzu miasta. Patronat spina rocznicę z tym, co przed nami.
W zbiorowej pamięci zostały twarze i nazwiska ekranowych bohaterów: pułkownik Krzysztof Dowgird z „Czarnych chmur”, doktor Karol Stelmach z „Czterdziestolatka”, Gustaw Kramer z „Vabanku”. Różne epoki, różne temperamenty — jedna rozpoznawalna klasa.
Jak podkreśla filmoznawca, prof. dr hab. Piotr Zwierzchowski z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, rola Dowgirda wprowadziła Pietraszaka do pierwszej ligi kultury popularnej. „Stał się wtedy rozpoznawalną gwiazdą” — mówi. To on wypowiedział też zdanie, które zna pół kraju: „Najlepsze kasztany są na placu Pigalle”. Krótki szyfr, długi ślad.
Rok pod jego patronatem dopiero się zaczął. Przed nami kolejne okazje, by wrócić do ról, obrazów i wspomnień — po naszemu, u nas.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze