Zareagowała żona, a policjanci z Nakła zdążyli w ostatniej chwili: 34-latek nie wziął kredytu na 105 tys. zł dla oszustów. Wszystko zaczęło się od lakonicznej wiadomości.
Był już w banku, gdy dostał sygnał, że coś jest nie tak. Dzięki czujności żony i błyskawicznej interwencji funkcjonariuszy z Komendy Powiatowej Policji w Nakle nad Notecią udało się zatrzymać kredyt, który miał trafić do oszustów. Stawką było 105 tys. zł.
Alarm wybuchł 11 grudnia około 15:30, gdy mieszkanka Nakła nad Notecią powiadomiła dyżurnego, że dostała niepokojącego SMS-a od męża: pisał, że „musi” zaciągnąć kredyt i nie może zdradzać szczegółów. Do kobiety natychmiast pojechał patrol referatu patrolowo-interwencyjnego.
Policjanci ustalili, że próby dodzwonienia się do 34-letniego mężczyzny kończyły się zajętą linią. Wszystko wskazywało, że ktoś próbuje go zmanipulować. Funkcjonariusze skontaktowali się z nim więc przez komunikator internetowy, jasno opisując sytuację i ostrzegając, że to najpewniej oszustwo.
To wystarczyło. Mężczyzna był już w placówce finansowej i zamierzał podpisać umowę kredytową. Dzięki temu, że informacja dotarła do niego dosłownie w ostatniej chwili, nie przekazał pieniędzy przestępcom.
Policja przypomina, że oszuści budują narrację tak, by ofiara działała szybko i w tajemnicy. Tworzą otoczkę rzekomej „specjalnej akcji”, proszą, by z nikim się nie kontaktować i wywierają presję czasu. Gdy sednem rozmowy jest przekazanie pieniędzy lub wyłudzenie danych osobowych — zatrzymajmy się.
Co wtedy? Zachować chłodną głowę, zweryfikować wszystkie okoliczności i nie ulegać emocjom. Jak podkreślają funkcjonariusze z Nakła, w ogromnej większości takie sytuacje to próby oszustwa. Ta historia pokazuje, że szybka reakcja bliskich i policji może zatrzymać schemat przestępców — nawet gdy ktoś już stoi przy okienku w banku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze