Koniec „drogi śmierci” między Bydgoszczą a Toruniem nabiera realnych dat. Po wydaniu 31 marca ZRID na ostatni odcinek znamy harmonogram – trasą ekspresową pojedziemy w pełnym standardzie w maju 2028 roku.
Na węźle Bydgoszcz Południe (Stryszek) w Bydgoszczy i dalej w stronę Torunia widać już wytyczone place robót i ruch ciężkiego sprzętu na budowie S10 Bydgoszcz–Toruń. Ten korytarz ma zdjąć z DK10 piętno miejsca, gdzie codzienny dojazd bywał grą o wysoką stawkę — o bezpieczeństwo.
Dziś rano na DK10 w Przyłubiu doszło do kolejnego wypadku.
Trzy odcinki między Bydgoszczą a Toruniem są w budowie i mają różne tempo. Na fragmencie Bydgoszcz Południe (Stryszek) – Emilianowo zaawansowanie sięga 18 procent. Drugi odcinek z Emilianowa do Solca Kujawskiego również jest w realizacji. Najszybciej przesuwają się prace na części Solec Kujawski – Toruń Zachód o długości 21,2 km — tam wykonano już 46 procent robót.
Dyrektor Oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) w Bydgoszczy, Sebastian Borowiak, podał konkretne daty: pierwszy i drugi odcinek mają być gotowe w czerwcu 2027, a trzeci szybciej, w kwietniu 2027. Cały przejazd ekspresową „dziesiątką” z Bydgoszczy do Torunia będzie możliwy po domknięciu czwartego fragmentu — plan to maj 2028.
31 marca wojewoda Michał Sztybel ogłosił w Toruniu wydanie ZRID na ostatnią brakującą część trasy — od węzła Toruń Zachód do Toruń Południe. Ten „toruński” odcinek ma 11,9 km i domknie ciąg umożliwiający wygodny wjazd Torunia na A1. – „Ta droga nazywana jest drogą śmierci” – mówił wojewoda, akcentując wagę poprawy bezpieczeństwa i kompromis między środowiskiem a rozwojem regionu.
Jak zapowiada Sebastian Borowiak, ZRID kończy etap przygotowań administracyjnych. – „W ciągu kilku dni przekażemy wykonawcy plac budowy” – podkreśla dyrektor GDDKiA w Bydgoszczy. To chwila, po której prace zaczną się również na tym froncie, a kalendarz robót przejdzie z papieru w teren.
Kilka dni wcześniej, niemal w tym samym rejonie DK10, zginął Janusz Ratajczak — wieloletni śpiewak Opery Nova. Dla wielu kierowców ta seria zdarzeń to bolesne przypomnienie, po co powstaje nowa trasa.
Ekspresowa „dziesiątka” to nie tylko odcinek bydgosko-toruński. Cała S10 ma mieć około 400 km i połączyć Bydgoszcz ze Szczecinem i Warszawą. GDDKiA czeka na decyzje realizacyjne dla fragmentu od Włocławka przez granicę województw kujawsko-pomorskiego i mazowieckiego aż do stolicy. Gdy ten odcinek dołączy do sieci, kierowcy nie będą już nadrabiać kilometrów przez A1 i A2. To horyzont około 10 lat.
Równolegle szykują się zmiany na głównych korytarzach regionu. Zapadła decyzja o poszerzeniu autostrady A1 do trzech pasów — wkrótce spodziewana jest decyzja środowiskowa, czyli formalny krok, który otwiera drogę do projektowania i budowy. W planach jest też dobudowanie kolejnego odcinka S5 — od Nowych Marz do granicy województwa kujawsko-pomorskiego z warmińsko-mazurskim. Te trzy inwestycje razem zmienią układ codziennych dojazdów, ciężarowego tranzytu i dostępność miejsc pracy w całym pasie między Bydgoszczą a Toruniem.
Co to oznacza dla kierowców dziś? Na odcinkach w budowie trzeba liczyć się z organizacją ruchu budowlanego, ale każdy kolejny procent zaawansowania przekłada się na realne skrócenie czasu spędzanego na DK10 — przede wszystkim dzięki rozdzieleniu kierunków i bezkolizyjnym węzłom.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze