Lipiec 2025 okazał się wyjątkowo tragiczny dla pracowników z województwa kujawsko-pomorskiego. Państwowa Inspekcja Pracy przyjęła zgłoszenia o łącznie 19 wypadkach, z czego aż pięć zakończyło się śmiercią. Wśród ofiar – osoby zatrudnione w zakładach produkcyjnych, kierowcy oraz pracownicy sektora usług społecznych.
Tragedie na trasach i w halach produkcyjnych
Już 1 lipca doszło do pierwszego śmiertelnego zdarzenia – mężczyzna pracujący w hurtowni warzyw i owoców w Wtelnie zmarł po zasłabnięciu podczas jazdy ciągnikiem. Był zatrudniony na umowie zleceniu.
Tydzień później, 8 lipca, dramat rozegrał się na drodze w miejscowości Nowe Dobra. Pracownica ośrodka wsparcia osób z niepełnosprawnościami zjechała z jezdni i uderzyła w drzewo. Zmarła w szpitalu dwa dni później.
Do kolejnej tragedii doszło 15 lipca. Kierowca zakładu przetwórstwa spożywczego z Pruszcza, który próbował samodzielnie wymienić koło w dostawczym aucie, został przygnieciony przez pojazd po tym, jak obsunął się lewarek. Nie przeżył.
Tragiczny wypadek miał miejsce również na drodze krajowej nr 6 w okolicach Pękanina (woj. zachodniopomorskie). Kierowca ciężarówki zginął na miejscu w wyniku zderzenia czołowego.
Z kolei 16 lipca we Włocławku zmarła kobieta zatrudniona w salonie samochodowym. Zgłosiła złe samopoczucie zaraz po rozpoczęciu zmiany. Zmarła w szpitalu tego samego dnia.
Ciężkie urazy i dramaty poza nagłówkami
Poza ofiarami śmiertelnymi, aż dziesięć osób doznało poważnych obrażeń ciała. W Świeciu, na terenie hali produkcyjnej, pracownik spadł z 5 metrów prosto na maszynę. W Bielawach inny mężczyzna runął z podestu na beton – koledzy usłyszeli tylko huk.
Kolejne zgłoszenia dotyczą urazów dłoni – w Turznie i Toruniu doszło do zmiażdżeń palców podczas obsługi maszyn. W Jezuickiej Strudze zakleszczeniu uległ palec inspektora ds. jakości. Z kolei w Grudziądzu pracownica placówki opiekuńczej doznała udaru po upadku ze schodów.
Do wyjątkowo poważnego zdarzenia doszło także 28 lipca na budowie gazociągu – zmiażdżony palec, tym razem przy obsłudze maszyny do odwiertów. Dzień później w punkcie gastronomicznym w Toruniu maszyna do makaronu pochwyciła rękawiczkę pracownicy i zmiażdżyła palec.
W Białych Błotach mężczyznę uderzył prefabrykowany betonowy element – złamanie otwarte nogi. Najpoważniejsze obrażenia jednak odniosła kobieta wracająca służbowym autem z Warszawy do Bydgoszczy – uderzyła w barierę na A1. W wyniku kolizji amputowano jej część nogi.
Region pod presją – wzrost wypadków i brak systemowej reakcji
Statystyki pokazują jasno: region nie jest wyjątkiem, ale wpisuje się w ogólnokrajowy trend wzrostu liczby ciężkich wypadków. Branże, które teoretycznie powinny być bezpieczniejsze – jak usługi społeczne czy gastronomia – również znajdują się na tej liście.
Za część zdarzeń odpowiada rutyna, zmęczenie i nieuwaga. Ale równie często – presja czasu i brak realnej kontroli BHP na poziomie stanowiskowym.
Większość zdarzeń miała miejsce w małych i średnich zakładach, rozproszonych po całym regionie. Inspekcja pracy wszczyna postępowania, ale z uwagi na skalę – efekty nie są natychmiastowe.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze