Lękliwa suczka z Fordonu, która weszła na zamarzniętą Wisłę, została odnaleziona w okolicach Chełmna w piątek 13. Drony, wolontariusze i strażacy przez wiele dni walczyli, by bezpiecznie sprowadzić ją do ludzi.
Na środku zamarzniętej Wisły, naprzeciw Starego Fordonu, leżał pies i czekał, aż ucichnie brzeg. To była Nelka — płochliwa, świeżo adoptowana suczka. Finał przyszedł w piątek 13, gdy po serii wskazań odnaleziono ją w rejonie Chełmna. Dla wielu mieszkańców te poszukiwania Nelki były sprawdzianem nerwów i solidarności.
Wszystko zaczęło się 1 lutego, około szóstej rano. Nelka urwała się przy ulicy Altanowej w Fordonie i pobiegła ku rzece; chwilę później widziano ją na ulicy Rybaki w Starym Fordonie. Ujemne temperatury ścinały powietrze, a nurt przykrył lód — tam właśnie, na środku rzeki, suczka spędzała długie godziny. Była świeżo po adopcji ze schroniska i reagowała ucieczką na każdy bodziec, co utrudniało każdy krok do niej.
Nad wodą pojawiły się drony, na brzegu stanęli wolontariusze z lornetkami, a do działań dołączyli strażacy. Maszyny przeszukiwały taflę, ludzie patrolowali nabrzeże, szukając sposobu na bezpieczne zejście z lodu. Gdy zapadał zmrok, Nelka kładła się na środku zamarzniętej Wisły i czekała — cicha plamka na białej płaszczyźnie. 7 lutego zrobiło się cieplej i lód zaczął pracować, co dodało strachu o jej każdy krok. Próby nawoływania z brzegu działały odwrotnie: pies oddalał się, chodząc po kruchym lodzie i uciekając od ludzi.
9 lutego ślad urwał się nagle. Dzień potem nadal nie było nowych sygnałów, więc wolontariusze rozwiesili plakaty z informacją, że Nelka może już być wiele kilometrów od Bydgoszczy. 11 lutego przyszły dwa niezależne zgłoszenia z jednego rejonu. Chwilę później zaczęły napływać informacje z okolic Chełmna — w lokalnych grupach mieszkańców ruszyła lawina udostępnień. W piątek 13 suczkę odnaleziono i zabezpieczono, jak wskazują zdjęcia, w nocy lub nad ranem. O szczęśliwym finale poinformował fanpage Zaginiony Berneńczyk Bydgoszcz na Facebooku, założony w grudniu podczas miejskich poszukiwań bernenskiego psa pasterskiego. Ta społeczność znów zadziałała — zwykli ludzie, wolontariusze, osoby obsługujące drony i strażacy połączyli siły, by przywrócić jednego psa do bezpiecznego miejsca.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze