Kilkanaście kanistrów, dwie tablice, zero uprawnień. Pościg na S5 koło Grudziądza zakończył się zatrzymaniem 36‑latka przez funkcjonariuszy Służby Celno‑Skarbowej z kujawsko‑pomorskiej KAS.
Pościg na S5 skończył się na bocznej drodze — bez ofiar, ale z kajdankami. Funkcjonariusze Służby Celno‑Skarbowej kujawsko‑pomorskiej Krajowej Administracji Skarbowej dopadli 36‑letniego kierowcę w rejonie Grudziądza. W aucie: kanistry po paliwie. W papierach: pustka.
To nie był przypadek. 18 grudnia mobilny patrol Służby Celno‑Skarbowej z Torunia, prowadzący kontrole na drodze S5, zauważył Opla wyprzedzającego kilka aut z dużą prędkością — i to na odcinku oznaczonym podwójną linią ciągłą. Sygnały świetlne i dźwiękowe? Ignorowane. Kierowca próbował uciec, ciął pasy, zjechał z trasy na boczną drogę. Chwilę później nie miał już dokąd jechać. Zatrzymał się, funkcjonariusze zakończyli interwencję.
W środku było to, czego w legalnej jeździe nie potrzebujesz: kilkanaście pustych kanistrów po paliwie. A czego nie było? Uprawnień do kierowania, obowiązkowego OC i ważnych badań technicznych. Do tego dochodziły dwie różne tablice rejestracyjne. Krótko: pełen pakiet problemów.
Na miejsce wezwano patrol Policji. Ustalenia były jednoznaczne: ten sam pojazd był wykorzystywany do licznych kradzieży paliwa — zarówno ze stacji benzynowych, jak i z maszyn rolniczych oraz budowlanych w regionie. Zatrzymany mężczyzna miał już wyroki. To nie był pierwszy raz.
Kujawsko‑pomorska KAS podkreśla, że szybka i bezpieczna interwencja to efekt praktycznych szkoleń doskonalących dla funkcjonariuszy komórek realizacji KPUCS, m.in. z prowadzenia pojazdów służbowych w warunkach podwyższonego ryzyka. Brzmi technicznie. W praktyce: na S5 było to różnica między chaosem a kontrolą sytuacji.
Wniosek dla kierowców jest prosty: kontrole na drodze S5 trwają.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze