Na nadwiślańskim odcinku lasów Nadleśnictwa Cierpiszewo stanęła nowa platforma dla rybołowa – jednego z najrzadszych szponiastych w Polsce. Leśnicy liczą, że już w kwietniu pojawią się pierwsze jaja.
W pasie lasów nad Wisłą na terenie Nadleśnictwa Cierpiszewo (Lasy Państwowe) zamontowano na początku marca platformę pod gniazdo rybołowa (Pandion haliaetus). To konstrukcja zaprojektowana tak, by dźwignęła ciężar gniazda wysoko nad ziemią i przetrwała podmuchy wiatru. Stawka jest konkretna: jeśli para zaakceptuje miejsce, młode mogą opuścić gniazdo jeszcze latem.
Nowa platforma zwiększa szanse na bezpieczny lęg w zasięgu żerowisk, z których rybołów korzysta nad rzeką. Stabilna podstawa ogranicza ryzyko utraty lęgu po wiatrołomach i złamaniach wierzchołków drzew, a wysoka lokalizacja utrudnia dostęp drapieżnikom. W praktyce to decyzja, finansowanie i praca terenowa po stronie Lasów Państwowych – od wskazania miejsca po montaż, często ze wsparciem ekspertów i organizacji społecznych.
Rybołów jest wyspecjalizowanym łowcą ryb. Krąży nad wodą, potrafi zawisnąć w powietrzu, a potem spada pionowo i chwyta zdobycz szponami, nurkując nawet ponad 1 m. Po ataku otrząsa pióra i leci z łupem. Ta strategia wymaga czystych, zasobnych w ryby akwenów – jakość żerowiska decyduje, czy para wychowa młode.
To ptak pokaźnych rozmiarów – rozpiętość skrzydeł sięga ok. 180 cm – dlatego gniazdo musi być solidne i położone wysoko. Preferowane są stare drzewostany, często bory sosnowe, ale w dzisiejszym krajobrazie sprawdzają się też konstrukcje sztuczne. Sezon lęgowy rusza wcześnie: po przylocie ptaki poprawiają gniazdo i tokają, a w drugiej połowie kwietnia zwykle pojawia się 2–3 jaja. Wysiadywanie trwa ponad 5 tygodni, a młode pozostają w gnieździe około 11 tygodni – często do drugiej połowy lipca. Para wychowująca dwoje młodych potrafi w tym czasie dostarczyć łącznie ok. 170 kg ryb. Te liczby pokazują, jak ważny jest stały dostęp do dobrego łowiska i spokój w rejonie lęgu.
Czy para zaakceptuje nowe miejsce? Odpowiedź poznamy szybko, bo jeśli wszystko pójdzie zgodnie z rytmem gatunku, to jaja powinny pojawić się jeszcze w kwietniu. To naturalny wskaźnik, że platforma spełnia swoje zadanie.
Skala wyzwania jest duża. Pod koniec XX wieku populację rybołowa w Polsce szacowano na 70–75 par, a w 2016 r. było to już tylko 27 par lęgowych. Na wynik wpływa łańcuch czynników: przekształcanie brzegów jezior i presja turystyczna w okresie wychowu piskląt, eutrofizacja pogarszająca przejrzystość wody i utrudniająca wypatrywanie ryb, kolizje z infrastrukturą (linie energetyczne, turbiny wiatrowe – zależnie od lokalizacji i warunków) oraz konflikty na stawach hodowlanych, w tym nielegalne płoszenie. Każde bezpieczne gniazdo w pobliżu zasobnego łowiska to realna różnica dla gatunku liczonego zaledwie w dziesiątkach par.
Leśnicy wskazują, że to nie jedyne takie działanie w regionie. Jesienią ubiegłego roku podobną konstrukcję zamontowano w lasach Nadleśnictwa Brodnica (Lasy Państwowe). To sygnał ciągłej pracy: budowa platform, udostępnianie terenu, konsultacje z ekspertami i trzymanie ręki na pulsie w sezonie lęgowym.
Jeśli rybołowy wybiorą nowe gniazdo nad Wisłą, efektem będzie to, na co czekają obserwatorzy przyrody – udany lęg i młode ptaki w naszym regionie jeszcze tego lata.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze