„Bez miłości ani rusz” — to zdanie, które na koniec powtórzyła cała sala w Pałacu Nowym, najlepiej domknęło wieczór z piosenkami Edith Piaf. „Piaf po polsku” postawiło na słowo, głos i akordeon — i to w Ostromecku zadziałało znakomicie.
W Ostromecku, w Pałacu Nowym przy ul. Bydgoskiej 9, w niedzielę 30 sierpnia 2026 po 16:00 odbył się koncert „Piaf po polsku”. Wystąpili: aktorka i wokalistka Dorota Lulka oraz akordeonista Paweł A. Nowak. Wstęp był bezpłatny, ale obowiązywały wejściówki — pula została wyczerpana. Wydarzenie znalazło się w programie Miejskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy i Zespołu Pałacowo-Parkowego Ostromecko; sala była zajęta praktycznie do ostatniego krzesła.

Zamiast dużej produkcji był bliski kontakt z publicznością. Lulka nie tylko śpiewała, ale też prowadziła wieczór: opowiadała o Edith Piaf, historii piosenek i losach artystki. Dzięki temu recital miał formę spotkania — trochę koncert, trochę mały monodram muzyczny. Publiczność słuchała uważnie; to był wieczór skupienia, nie głośnych reakcji.
Siłą tego projektu są dobre polskie przekłady (Andrzej Ozga, Wojciech Młynarski) i aktorska interpretacja. Lulka od lat jest związana z postacią Piaf — w Teatrze Miejskim w Gdyni od 2005 roku grała tytułową rolę w „Piaf” Pam Gems. Spektakl utrzymywał się około 12 lat (zakończony 156. przedstawieniem w 2017 roku), przynosząc jej m.in. Sztorm Roku, Nagrodę Teatralną Marszałka Województwa Pomorskiego i Galion Gdyński. Ten bagaż doświadczeń słychać w recitalach: każda piosenka staje się małą sceniczną historią.
W Ostromecku szczególnie wybrzmiał Hymn miłości — emocjonalny utwór z tekstem Edith Piaf (muzyka Marguerite Monnot), związany z jej relacją z bokserem Marcelem Cerdanem. Narracyjni Kochankowie dnia (przekład Wojciecha Młynarskiego) idealnie korespondowali z aktorskim sposobem prowadzenia frazy. Nie mogło też zabraknąć rozpoznawalnego Padam, padam (w repertuarze Lulki jako „Ta-dam, ta dam” w przekładzie Andrzeja Ozgi).
Był też moment interakcji przy La Vie en rose. Lulka zapytała, czy zaśpiewać po polsku czy po francusku — padła wersja francuska. W zapowiedziach projektu pojawiały się jako przykłady także „Milord” i „Niczego nie żałuję”, ale tego popołudnia program budowały przede wszystkim utwory, które artystka opowiedziała słowem i gestem w kameralnym rytmie koncertu.

Akordeon Pawła A. Nowaka niósł całość bez konieczności rozbudowanego zespołu. Muzyk jest akordeonistą, kompozytorem, aranżerem i pedagogiem, gra również na bandoneonie i akordinie. Tworzy Acco World Music Festival w Sulęczynie i współtworzył Muzeum Akordeonu w Kościerzynie, gdzie trzon ekspozycji stanowi jego prywatna kolekcja. Oficjalnie mowa o ponad 300 instrumentach, a — jak podczas koncertu zdradziła Dorota Lulka — kolekcja liczy już ok. 360 egzemplarzy. Ten kontekst widać w sposobie gry: akordeon jest tu nie tylko akompaniamentem, ale pełnoprawnym partnerem opowieści.
Miejsce dopełniło całość. Pałac Nowy, wzniesiony w latach 1832–1840 i łączony z nazwiskiem Karla Friedricha Schinkla, to reprezentacyjna przestrzeń w sercu rozległego parku krajobrazowego (ok. 36–40 ha, kompozycja przypisywana Peterowi Josephowi Lennému). Właśnie taka elegancka, nieduża sala sprzyja chanson i piosence aktorskiej. Lokalny akcent? W Pałacu Nowym można też zobaczyć stałą ekspozycję instrumentów z Bydgoskiej Fabryki Akordeonów — to zgrabny dialog z wieczorem prowadzonym przez jednego z największych polskich pasjonatów tego instrumentu.

Szczególnie mocno zapadła nam w pamięć piosenka „Nie żałuję niczego”. To właśnie jej wykonanie przypadło nam do gustu najbardziej — było absolutnie przepełnione emocjami, szczere i niezwykle sugestywne. Właśnie na takie momenty przyszliśmy na ten koncert i właśnie takich emocji oczekiwaliśmy od spotkania z repertuarem Édith Piaf.
Na bis zabrzmiała Piosenka Jeana żebraka („La Goualante du pauvre Jean”, polski przekład Andrzeja Ozgi). W finałowym refrenie Lulka włączyła widownię — sala zgodnie powtarzała: „bez miłości ani rusz”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze