Reklama

Nieświadomi, ale winni. Mandaty za hulajnogi w centrum Bydgoszczy

Wysoki mandat, policyjna interwencja i zaskoczenie – bo przecież to tylko hulajnoga elektryczna. Coraz więcej mieszkańców Bydgoszczy przekonuje się jednak, że ten niepozorny środek transportu może skończyć się poważnymi konsekwencjami. Zmiany w przepisach przyszły szybko i bez głośnego ostrzeżenia. Efekty? Widać już na ulicach.

Czy kierujący hulajnogą elektryczną jest traktowany jak kierowca pojazdu?

W teorii to prosta sprawa: tak. W praktyce? Niewielu użytkowników zdaje sobie z tego sprawę. Po zmianach w przepisach każdy, kto wsiada na hulajnogę elektryczną, automatycznie staje się kierującym pojazdem. Co to oznacza? Sporo ograniczeń: zakaz przewożenia pasażerów, zakaz jazdy pod wpływem alkoholu, nakaz poruszania się po jezdni z ograniczeniem do 30 km/h, jeśli nie ma wydzielonej drogi dla rowerów.

Brzmi poważnie, prawda? Problem w tym, że wielu traktuje hulajnogę jak zabawkę albo po prostu wygodne urządzenie do przemieszczania się po mieście. A przepisy? Cóż, te nadal są dla wielu tajemnicą.

Reklama

Ile wynosi mandat za jazdę hulajnogą po alkoholu?

Tu niespodzianki nie ma. W ciągu jednego kwietniowego weekendu bydgoska policja ujawniła sześć przypadków jazdy po alkoholu. Każdy z zatrzymanych otrzymał mandat — nie byle jaki, bo maksymalny przewidziany w taryfikatorze: 2500 złotych.

Wśród nich był młody mężczyzna, 18-latek, zatrzymany na ulicy Mostowej. Wydmuchał ponad promil. Mandat identyczny jak dla kierowcy samochodu w stanie po spożyciu. Różnica? Tylko taka, że wielu jadących hulajnogą nie ma pojęcia, że prawo traktuje ich tak samo.

Reklama

Czy wypadki z udziałem hulajnóg są powszechne?

Dane nie zostawiają wątpliwości: liczby rosną. Od stycznia do sierpnia 2024 roku użytkownicy hulajnóg byli sprawcami 262 wypadków i 619 kolizji. W całym roku takich wypadków było już 372, co stanowiło 1,9% wszystkich zdarzeń drogowych w kraju (w 2023 roku było to 1,4%).

W 2024 roku ranne zostały 400 osoby, z czego 220 ciężko. Zginęło 5 kierujących hulajnogami. Wśród poszkodowanych były także 42 osoby przewożone wbrew przepisom — 14 z nich odniosło ciężkie obrażenia.

Reklama

Czy to dużo? W porównaniu z kierowcami samochodów czy pieszymi — to wciąż promil. Ale wzrost rok do roku jest wyraźny i trudno go zignorować. Problemem nie jest jednak sama liczba wypadków. Kluczowa okazuje się tu niewiedza.

Dlaczego mieszkańcy nie znają przepisów dotyczących hulajnóg?

Zmiany prawne weszły w życie, ale przeszły niemal bez echa. Brakuje kampanii informacyjnych, edukacyjnych tablic w przestrzeni miejskiej, informacji w szkołach czy postów w mediach społecznościowych. Tymczasem nowe przepisy to nie kosmetyka — to fundamentalna zmiana roli użytkownika hulajnogi w ruchu drogowym.

Reklama

W efekcie wiele osób – szczególnie młodych – wsiada na hulajnogę, myśląc o niej jak o deskorolce czy rowerze. A kiedy zatrzymuje ich patrol i pada pytanie o stan trzeźwości, zaczyna się zaskoczenie.

Nowe przepisy, stary chaos informacyjny

Prawo działa. Mandaty są wystawiane. Policja egzekwuje nowe regulacje. Ale czy ktokolwiek rzeczywiście przygotował nas na te zmiany? Czy mieszkańcy Bydgoszczy zostali uczciwie poinformowani, co oznacza w praktyce "bycie kierującym hulajnogą"?

Na razie mamy jedno: wzrost liczby wykroczeń i coraz droższe mandaty. Tyle że nie widać za tym refleksji systemowej. A użytkownicy hulajnóg? Nie stali się nagle zagrożeniem. Po prostu nikt im nie powiedział, że stali się kierowcami.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo TakajestBydgoszcz.pl




Reklama