Mróz przyłapał nas znienacka i na wodzie pojawiła się cienka tafla. Policjanci z powiatu inowrocławskiego mówią wprost: nie wchodź na zamarzające akweny — to prosta droga do tragedii.
Już są pierwsze zgony w kraju po załamaniu się lodu. Pokusa krótka — konsekwencje ostateczne. Dlatego służby z naszego terenu apelują: nie wchodź na lód, niezależnie jak „bezpiecznie” wygląda.
Bo gdy tafla pęka, człowiek wpada do wody o niskiej temperaturze. To nie jest „zimny prysznic”, tylko szok termiczny — ciało sztywnieje, pojawia się panika, a bez natychmiastowej pomocy finał bywa śmiertelny. Policja podkreśla to jasno i prosi, by odpuścić „testowanie” lodu na stawach i jeziorach w okolicy.
Na jeziorze Gopło policjanci, ratownicy Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (WOPR) i strażacy przeprowadzili szkolenie z ratownictwa zimowego. Trenowali scenariusze załamania się lodu pod człowiekiem, używali różnego sprzętu i procedur. Oni mieli specjalne kombinezony i doświadczenie — zwykły spacerowicz tego nie ma. To prosta różnica między treningiem a dramatem.
Policjanci z Komisariatu Policji w Kruszwicy i Komisariatu Policji w Gniewkowie systematycznie kontrolują akweny na swoim terenie. Chodzi o zapobieganie ryzykownym zachowaniom zanim zrobi się późno. W skrócie: widzisz radiowóz przy wodzie — to nie przypadek.
Komenda Powiatowa Policji w Inowrocławiu prosi dorosłych, by usiedli z dziećmi i wprost powiedzieli: nie wchodź na lód. Zima dopiero się rozkręca i może jeszcze przycisnąć — lepiej, by ta rozmowa wybrzmiała dziś.
Jeśli plan był na „szybkie zdjęcie na tafli” czy wejście po piłkę — odpuść. Tu nie ma marginesu błędu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze