Wiosna w Bydgoszczy ma swoje stałe rytuały. Jednym z nich – coraz ważniejszym – jest powrót Słoneczników na wody Brdy. Nie chodzi tylko o turystykę. To forma miejskiego oddechu, kontaktu z rzeką i z miastem, którego na co dzień nie widać zza kierownicy, tramwaju czy okna biura. Od środy, 30 kwietnia, „Słonecznik I” i „Słonecznik II” ponownie zabierają pasażerów w rejsy, które trwają nie tylko 60 minut, ale też zostają z człowiekiem na dłużej.
Od ponad dwóch dekad tramwaj wodny jest w Bydgoszczy czymś więcej niż atrakcją sezonową. To forma spędzania czasu, która – choć wpisana w strukturę miasta – zupełnie zrywa z jego tempem. Statki rozwijają maksymalnie 12 km/h. Czas płynie inaczej, Brda odsłania inne twarze miasta: cichsze, bardziej zielone, z refleksami wody zamiast betonowych nawierzchni.
Nieprzypadkowo start i koniec rejsów umieszczono na Rybim Rynku – jednym z najstarszych i najbardziej symbolicznych miejsc Bydgoszczy. Stąd można wyruszyć na dwa różne sposoby: w stronę historii albo nowoczesności.
Ta linia to esencja bydgoskiej tożsamości. Rejs trwa około 70 minut – w dużej mierze ze względu na śluzy. Statek mija katedrę, Operę Nova i Wyspę Młyńską, przepływa obok trapezowej śluzy, a potem pokonuje 3,5 metra różnicy poziomów na śluzie miejskiej. To moment, który często zapada w pamięć: technologia sprzed wieków w działaniu, widoczna z bliska, bez barier.
Po drodze widać też zabytkowy gmach Dyrekcji Kolei – przypomnienie o przemysłowej i transportowej roli Bydgoszczy. Trasa łączy więc perspektywę rekreacyjną z lekcją historii.
Druga trasa – krótsza, mniej popularna, ale równie ważna – prowadzi z Rybiego Rynku w stronę hotelu Słoneczny Młyn. Mija Trasę Uniwersytecką, sportowe obiekty i zielone przestrzenie, zanim zawróci w stronę śródmieścia. Trasa Słoneczna to rejs w dół rzeki – dosłownie i symbolicznie. Tu mniej mówi się o historii, a więcej o nowoczesnej tożsamości Bydgoszczy: mieście, które się zmienia, ale nie odwraca się od rzeki.
„Słoneczniki” są zasilane energią słoneczną, nie emitują spalin, nie hałasują. To nie przypadek. W zamyśle twórców projektu – wspólnej inicjatywy Urzędu Miasta, Żeglugi Bydgoskiej i WSG – miały być nie tylko atrakcją, ale też demonstracją możliwości zrównoważonego rozwoju. I pozostają nią do dziś.
Każda jednostka ma 13,5 metra długości, 3 metry szerokości i mieści 28 pasażerów. To niewiele, ale wystarczająco, by doświadczenie pozostało kameralne. Tu nikt nie mówi przez megafon. Tu się patrzy, oddycha i odpoczywa.
Tramwaj wodny to nie tylko powrót do spokojniejszych rytmów, ale też okazja, by przypomnieć sobie, jak pięknie wygląda Bydgoszcz, gdy patrzymy na nią z perspektywy wody. Jeśli szukasz chwili oddechu, alternatywy dla spaceru czy pomysłu na pokazanie miasta gościom – wybierz rejs Słonecznikiem. To jedna godzina, która potrafi zmienić całe popołudnie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze