Dwadzieścia sekund wystarczyło, by lider IV ligi znów zrobił krok naprzód. Chemik Moderator Bydgoszcz ograł u siebie Noteć Łabiszyn 1:0 i odjechał w tabeli.
Na bocznym boisku przy ulicy Glinki w Bydgoszczy sprawę rozstrzygnął pierwszy atak. W 19. kolejce kujawsko-pomorskiej IV ligi Chemik Moderator Bydgoszcz pokonał Noteć Łabiszyn 1:0, a piłkę do siatki w 20. sekundzie wcisnął Hubert Jaskuła — skrzydłowy zespołu z Glinek. Mecz przeniesiono z powodu złego stanu murawy na Stadionie im. Czesława Kobusa na sztuczną nawierzchnię kompleksu „Chemik”.
Goście wznowili grę ze środka, ale pressing gospodarzy zadziałał natychmiast. Adam Łotoszyński odnalazł w polu karnym Jaskułę, a ten — sam na sam z Jakubem Bagińskim, bramkarzem Noteci Łabiszyn — uderzył pewnie przy słupku. Później obraz gry się uspokoił, choć dłuższe fragmenty należały do zespołu trenera Wiktora Osińskiego. Próbowali Jakub Jarosz (mocno z dystansu), Patryk Perliński (raz nawet trafił, ale ze spalonego) i Dawid Kulig po wejściu z ławki. Noteć szukała odpowiedzi z kontr i stałych fragmentów; w końcówce Mariusz Miłek huknął z daleka, a Aleks Pelczarski odbił piłkę tuż obok słupka. Sędzia Górczyński doliczył kilka minut, ale wynik się nie zmienił.
Bydgoszczanie obronili minimalną przewagę do ostatniego gwizdka i podtrzymali imponującą serię — to już 28. ligowy mecz z rzędu bez porażki u siebie. Publiczność na Glinkach odetchnęła, bo końcówka była nerwowa, a jeden gol różnicy trzymał w napięciu do samego końca.
Na szczycie tabeli Chemik złapał oddech. Wiceliderująca Pogoń Mogilno zremisowała 0:0 z Mustangiem Ostaszewo, dlatego przewaga bydgoszczan urosła do 5 punktów. Do tego dochodzi zaległe spotkanie z Orlętami Aleksandrów Kujawski — jeśli lider je wygra, różnica może jeszcze wzrosnąć. Za plecami przesunęła się Unia Wąbrzeźno, która po wyjazdowym 3:1 z Unią Gniewkowo wskoczyła na trzecie miejsce, tracąc 11 punktów do Chemika i mając także mecz do nadrobienia. W górze tabeli punktowała też Unia Drobex Solec Kujawski (3:0 z Piastem Kołodziejewo), a w tej serii pauzowała Wisła Dobrzyń nad Wisłą wobec wycofania GLKS-u ROX-BUD Dobrcz-Wudzyn po rundzie jesiennej.
Ta kolejka — z meczami rozgrywanymi miejscami na bocznych boiskach czy nawet pod halą pneumatyczną w Mogilnie — przypomniała, jak mocno marcowa pogoda w regionie potrafi przetasować logistykę rozgrywek. Dla kibica najważniejsze jednak jest to, że lider nie zgubił punktów, choć końcówka pachniała wyrównaniem.
Przed Chemikiem kolejny sprawdzian: w przyszłą sobotę zespół zagra na wyjeździe z Łokietkiem Brześć Kujawski, obecnie dziewiątym w stawce. To mecz z gatunku „trzeba dowieźć”, ale margines błędu na górze robi się coraz mniejszy — szczególnie gdy rywale, jak Pogoń, punktują regularnie. I jest jeszcze jedna rzecz, która rozpala wyobraźnię kibiców: zaległe starcie z Orlętami, mogące zamienić bezpieczną poduszkę w realną ucieczkę.
Skład lidera rotował już w pierwszej połowie (uraz Stanisława Wędzelewskiego, wejście Piotra Siekirki), a mimo to kontrola meczu w wielu fragmentach wyglądała dojrzale. Jeżeli drużyna Wiktora Osińskiego utrzyma pressing z pierwszych sekund i dorzuci lepszą skuteczność po przerwie, mecz Chemika Bydgoszcz z każdym rywalem w tej lidze znów zacznie przypominać sprint.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze