Reklama

Matura i żagle. Bartosz Żmudziński po tytule MŚ 29er


Bydgoski żeglarz Bartosz Żmudziński, tegoroczny absolwent VI Liceum Ogólnokształcącego, właśnie zdaje maturę. Kilka miesięcy temu z Szymonem Kolką wygrał juniorski czempionat świata w klasie 29er w portugalskiej Vilamourze.


To nie jest codzienna historia: mistrz świata w żeglarstwie z Bydgoszczy i maturzysta w jednym. Bartosz Żmudziński siada do egzaminów, a za chwilę wraca na wodę — w lipcu czekają go ostatnie juniorskie regaty rangi mundialu.

15–19 grudnia, Vilamoura: złoto wywalczone jednym punktem

W finałowych dniach Mistrzostw Świata Juniorów World Sailing w Portugalii wiatr rozdawał karty. Z pięciu dni pływali tylko trzy, a komisja zdołała rozegrać 8 z 13 wyścigów. Żmudziński z Szymonem Kolką przez większość zmagań trzymali się czoła, aż do ostatniego biegu, gdy wirtualnie spadli na drugie miejsce. „Musieliśmy popłynąć swój najlepszy wyścig w życiu i po prostu robić swoje” — mówi Bartosz Żmudziński. Liczenie łódek po mecie zamieniło się w euforię: wygrali o jeden punkt.

Reklama

Stawka była naprawdę międzynarodowa — wystartowały załogi z około 70 krajów, a polskie żeglarstwo dołożyło jeszcze srebro w tej samej klasie w wyścigach kobiet. To był mundial z olimpijską oprawą, a bydgoski duet dopisał tam własny rozdział.

Matura teraz: VI Liceum Ogólnokształcące w Bydgoszczy i przedmioty ścisłe

Na szkolnym świadectwie — wyróżnienie, w planie matur — rozszerzenia z informatyka i matematyka. Do tego obowiązkowy angielski. Brzmi jak dużo? W tym przypadku to codzienność, bo szkolny kalendarz trzeba było zsynchronizować z całorocznym treningiem. Zimą i wiosną kadra wyjeżdżała na zgrupowania do Hiszpanii i Włoch, a gdy pogoda wracała nad Bałtyk, sprzęt lądował na Zatoka Gdańska — tam od kwietnia do lipca szlifowali formę przed głównymi startami.

Reklama

Ten rytm oznaczał długie nieobecności w szkole i pracę z materiałem w drodze. Pierwszy dzwonek bywał w marinie, ostatni — w hangarze przy łódce. A jednak system zadziałał, co potwierdza wynik końcowy i bilet do dorosłości.

Od Zalew Koronowski przez Żnin do Charzyków: czym jest klasa 29er

Zaczęło się rodzinnie — weekendy nad wodą i pierwsze halsy na małej Optimistce, potem sekcja w Żninie i Charzykach. W wieku 15 lat przesiadka na klasa 29er, dwie osoby na pokładzie, szybki skiff i dużo roboty dla rąk oraz nóg. Jednostka nosi grota i foka, a z wiatrem pracuje też genaker. Pojedynczy wyścig trwa około 30 minut, pół pod wiatr, pół z wiatrem. Na płaskiej wodzie, przy dobrych warunkach, łódka pędzi ponad 20 węzłów (40 km/h).

Reklama

W pierwszym sezonie w kadrze młodzieżowej przyszły wyniki: mistrzostwo Europy i wicemistrzostwo świata U17 (jeszcze w roli sternika). Po kampanii 2023/2024 Bartosz zmienił pozycję na załoganta — z grotem pod wiatr, z genakerem w zanczach i ciężarem ciała na trapie. „Ta klasa nie wybacza błędów” — przyznaje, bo przy tej prędkości drobna pomyłka kończy się kąpielą i siniakami.

Dojrzałość sportowa to także rachunek kosztów. Start w żeglarstwie bywa niedrogi — klub, sekcja, wspólny sprzęt — ale na wyższym poziomie znaczenie ma logistyka: dojazdy na regaty w Europie, trener, transport łódki. Związek dofinansowuje, reszta to planowanie i wsparcie najbliższych.

Reklama

Lipiec w Kilonii i dalej Politechnika Gdańska

Najbliższy punkt na horyzoncie to ostatnie dla niego mistrzostwa świata w 29er — w Kilonii, w lipcu. Potem wchodzi na nowy kurs: studia na Politechnika Gdańska i mniejsze obciążenie treningowe. Mówi wprost, że z żeglarstwem się nie rozstaje — są akademickie ligi i Mistrzostwa Polski, które pozwalają łączyć naukę z wodą.

Historie takie jak ta działają mobilizująco. Dla wielu młodszych to sygnał, że „mistrz świata w żeglarstwie Bydgoszcz” to nie slogan, tylko realny cel — pod warunkiem, że obok pasji jest też plan dnia i konsekwencja.

Reklama

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo TakajestBydgoszcz.pl




Reklama