11-2-0 u siebie i wieczór z Wisłą Kraków, który zostanie w pamięci na lata. Maciej Kona z Zawiszy Bydgoszcz podsumowuje jesień i mówi, czego będzie wymagać wiosna.
Przy Gdańska 163 znów było głośno i skutecznie. Zawisza u siebie nie pęka: bilans 11-2-0 mówi sam za siebie. – „Nasz stadion to naprawdę twierdza” – podkreśla Maciej Kona, piłkarz Zawisza Bydgoszcz i jeden z liderów drużyny, który w części spotkań nosił opaskę kapitana.
Kona nie ma wątpliwości, co napędza zespół w domu: wsparcie kibiców. Tłum na trybunach pomaga szczególnie w trudniejszych momentach – to wtedy drużyna przyspiesza i dociska. „Ludzie nie zdają sobie sprawy, jakiego kopa daje wsparcie trybun” – mówi. W szatni, jak opowiada, panuje porządek i głód: jest czas na żarty i na robotę. Zespół wypracował automatyzmy i reaguje po porażkach złością, ale i konsekwencją w treningu.
To był mecz, który wielu będzie wspominać. Starcie z Wisła Kraków Kona nazywa doświadczeniem „na całe życie”. Po golu na 4:1 podbiegli pod ławkę, pod trybuna B, i – jak mówi – „był totalny szał”. Z osobistych momentów numerem jeden zostaje karny z Wisłą. W jego prywatnym TOP są też wyrównanie w meczu z Elana Toruń i… trzecie miejsce, dla którego zostawia przestrzeń do dopisania na finiszu sezonu.
Jedno przesłanie wybrzmiewa najmocniej: poprawa na wyjazdach. U siebie Zawisza punktuje, teraz trzeba dołożyć więcej zdobyczy poza domem. Drugi filar to konsekwencja bez piłki. „Przede wszystkim nie stracić bramki” – zaznacza Kona. Jakość z przodu, przekonuje, zrobi resztę.
Prosta prośba kapitana z jesieni: pełne wsparcie tak jak dotąd. „Niech nic nie zmieniają” – mówi. Kibice są „dwunastym zawodnikiem”, a w przewadze, wiadomo, gra się łatwiej. Zespół obiecuje dołożyć od siebie jeszcze więcej, by radości po meczach było po prostu więcej.
Kona wraca też do osobistej drogi: od dzieciaka na sektorach przy Gdańska 163 do piłkarza wyprowadzającego drużynę. „Wyjść z opaską na ramieniu to zaszczyt” – mówi. Przyznaje, że w poprzednim sezonie, w meczu z Błękitnymi, „totalna klęska” zostawiła w nim niedosyt. Dziś podkreśla, że hierarchia w zespole jest jasna i doświadczona, a odpowiedzialność za wynik rozkłada się na wielu liderów – w szatni i na murawie.
Podsumowanie jesieni? Udane – choć, jak mówi Kona, zabrakło kilku punktów, by zimować na szczycie. Zespół jednak wie, czego od niego oczekują trybuny przy Gdańska 163. Wiosna będzie testem wyjazdów i obrony. A reszta? Resztę dopisze gra.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze