Range Rover jechał 130 km/h tam, gdzie obowiązywało 90. Kontrola na DK62 w Płowcach skończyła się nie tylko mandatem, bo kierowca był poszukiwany przez prokuraturę.
W Płowcach na drodze krajowej nr 62 policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Radziejowie zatrzymali do kontroli kierowcę, który znacznie przekroczył dozwoloną prędkość. Za kierownicą Range Rovera siedział 30‑latek z powiatu toruńskiego. Sprawa szybko urosła ponad zwykłe wykroczenie drogowe.
Patrol „drogówki” pełnił służbę na odcinku DK62, gdy radar wskazał 130 km/h przy obowiązującym limicie 90 km/h. Policjanci zatrzymali auto i sprawdzili dane kierowcy w systemach. Rutynowy pomiar prędkości przerodził się w interwencję o szerszym zakresie — i to w kilka minut.
W rejestrach widniała informacja, że mężczyznę poszukuje Prokuratura Rejonowa w Wodzisławiu Śląskim — w celu ustalenia jego miejsca pobytu. Funkcjonariusze wykonali z nim czynności zlecone przez organ poszukujący. Na drodze nie skończyło się jednak tylko na formalnościach.
Kierowca był już wcześniej karany za zbyt szybką jazdę, więc tym razem zapłaci 1600 zł mandatu, a do konta dopisano mu 8 punktów karnych. To jasny sygnał dla zmotoryzowanych: kontrola prędkości w Płowcach potrafi ujawnić nie tylko nadmiar kilometrów na liczniku, ale też osoby figurujące w bazach jako poszukiwane.
Radziejowska „drogówka” przypomina o podstawach bezpieczeństwa, a ten przypadek mówi sam za siebie: 40 km/h ponad limit na krajówce kończy się dotkliwymi konsekwencjami. Kontrola prędkości w Płowcach była jedną z wielu służb na ruchliwej trasie, gdzie różnica między „zdążę” a „zatrzymam się” bywa kwestią sekund.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze