To miała być drobna usterka – chwilowy brak prądu. W takich momentach łatwo się zaniepokoić. I właśnie wtedy ktoś puka do drzwi, twierdząc, że przyszedł pomóc. W kilku przypadkach w Bydgoszczy i Łodzi to nie była żadna pomoc. Kobiety, które otworzyły drzwi, zostały okradzione. Policja zatrzymała 56-letniego mieszkańca Torunia. Usłyszał pięć zarzutów kradzieży w recydywie.
Mężczyzna wchodził na klatki schodowe i ingerował w dopływ prądu do mieszkań. Następnie kierował się do lokali pod pretekstem pomocy przy elektryce. Pokrzywdzone kobiety twierdziły, że pojawiał się po chwilowym braku prądu, a jego obecność sprawiała wrażenie oficjalnej interwencji.
Po jego wyjściu okazywało się, że z mieszkań zniknęły pieniądze lub wartościowe przedmioty. Tylko w samej Bydgoszczy straty sięgnęły ponad 52 tysięcy złotych.
Policjanci z komisariatów na Wyżynach i w Śródmieściu przyjęli łącznie cztery zawiadomienia. W każdym przypadku opisywano podobny przebieg zdarzenia. Ustalono rysopis podejrzanego i rozpoczęto działania. Trop prowadził do mieszkańca Torunia.
Został zatrzymany 1 kwietnia 2025 roku w Toruniu. Następnie trafił do policyjnego aresztu. W toku postępowania ustalono, że dopuścił się podobnego czynu również w Łodzi, gdzie ukradł kobiecie 10 tysięcy złotych.
Podejrzany był już wcześniej znany funkcjonariuszom z Torunia i Włocławka. Odbywał karę pozbawienia wolności za kradzieże, którą zakończył w grudniu 2024 roku.
Z uwagi na fakt, że odpowiada w warunkach recydywy, grozi mu surowszy wymiar kary. 3 kwietnia 2025 roku prokurator zastosował wobec niego policyjny dozór.
W przypadku niespodziewanej awarii warto zachować ostrożność. Policja apeluje, by nie wpuszczać do mieszkań nieznajomych, nawet jeśli przedstawiają się jako osoby chcące pomóc.
W razie wątpliwości najlepiej skontaktować się z administracją budynku lub dostawcą usług.
We wszystkich opisanych przypadkach poprzedzał go chwilowy brak prądu. Jego obecność w drzwiach wyglądała na logiczną kontynuację sytuacji – jakby pojawił się w odpowiedzi na problem.
To stworzyło wrażenie, że jest osobą uprawnioną do działania. Ofiary nie podejrzewały złych intencji.
Dzięki złożonym zawiadomieniom i działaniom policji udało się ustalić sprawcę. Kobiety, które zdecydowały się zgłosić zdarzenia, miały kluczowy wpływ na zatrzymanie podejrzanego.
Łączna kwota strat przekroczyła 60 tysięcy złotych.
Zdarzenia z Bydgoszczy i Łodzi pokazują, że sprawcy potrafią wykorzystać codzienne sytuacje do realizacji przestępczych celów. Policja przypomina o konieczności weryfikowania tożsamości osób podających się za pracowników technicznych.
Zatrzymany mężczyzna odpowie teraz przed sądem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze