Rusza kolejny etap budowy drogi ekspresowej S10 między Bydgoszczą a Toruniem. Inwestycja, poza znaczeniem komunikacyjnym, stała się testem dla zupełnie nowego podejścia do ochrony środowiska w dużych projektach infrastrukturalnych.
W czerwcu wojewoda Michał Sztybel podpisał decyzję ZRID dla odcinka Emilianowo–Solec Kujawski. To drugi fragment trasy z formalnym pozwoleniem na realizację.
Tymczasem na sąsiednich odcinkach – od Bydgoszczy Południe do Emilianowa oraz od Solca Kujawskiego do Torunia Zachód – prace już trwają. Finalizacja całego bydgosko-toruńskiego segmentu planowana jest na 2027 rok.
Z kolei odcinek Toruń Zachód–Toruń Południe wciąż pozostaje na etapie dokumentacji. To pokazuje nierównomierne tempo realizacji, co budzi pytania o skuteczność administracji.
Na zaledwie 9-kilometrowym odcinku Emilianowo–Solec Kujawski powstanie aż siedem górnych przejść migracyjnych. Każde z nich kosztuje średnio 13 mln zł.
Dodatkowo cała trasa zostanie ogrodzona. To nowość względem obecnej DK10, która takich zabezpieczeń nie posiada. Zmniejszy to ryzyko kolizji ze zwierzętami.
Zaprojektowano również obiekty zgodne z lokalną infrastrukturą retencyjną – np. obiekt w km 11+045 nad Rowem R8/18, zsynchronizowany z systemem Małej Retencji Lasów Państwowych.
Pierwotnie planowano wycinkę 758 ha. Po korektach ograniczono ją do 429 ha – to o 43,5% mniej.
Zadbać o środowisko mają też działania kompensacyjne: budki lęgowe, siedliska dla płazów i gadów, skrzynki dla nietoperzy. Wszystko pod okiem specjalistów: ornitologa, botanika, chiropterologa, entomologa, herpetologa.
Ich zadaniem jest monitorowanie wpływu inwestycji i reagowanie na potrzeby ochrony przyrody w czasie rzeczywistym.
S10 między Bydgoszczą a Toruniem to coś więcej niż trasa komunikacyjna. To przykład tego, jak można łączyć rozwój infrastruktury z odpowiedzialnością ekologiczną.
Jeśli kolejne decyzje będą równie rozważne, S10 może stać się wzorcem dla innych regionów Polski.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze