Coraz więcej mówi się o prawach matek, ale ojcowie również mają swoje – i to coraz szersze. Z okazji Dnia Ojca sprawdzamy, jakie uprawnienia przysługują tatusiom w pracy, kiedy można je wykorzystać i dlaczego wielu z nich wciąż o nich… nie wie.
Choć przez lata mówiło się głównie o urlopach macierzyńskich, polskie prawo pracy od kilku lat wyraźnie nadrabia zaległości względem ojców. Punktem przełomowym była tzw. dyrektywa work-life balance, która wymusiła wprowadzenie m.in. niezależnego urlopu rodzicielskiego dla ojców.
Od kwietnia 2023 roku, a potem – po kolejnych nowelizacjach w marcu 2025 – ojciec może skorzystać nie tylko z 14 dni urlopu ojcowskiego, ale również z 9 tygodni urlopu rodzicielskiego, które przysługują mu niezależnie od decyzji matki dziecka.
To 14 dni (2 tygodnie), które można wykorzystać do ukończenia przez dziecko 12. miesiąca życia. Ojcowie coraz częściej z niego korzystają – tylko w 2024 roku zrobiło to ponad 162 tys. mężczyzn. To sygnał, że zmienia się nie tylko prawo, ale i świadomość społeczna.
Dodatkowe 9 tygodni, które ojciec może wykorzystać bez konieczności rezygnacji matki z jej części urlopu. W praktyce daje to możliwość realnego zaangażowania się w pierwsze miesiące życia dziecka – bez strat finansowych.
Każdemu ojcu przysługują także 2 dni płatnego zwolnienia z pracy z okazji narodzin dziecka – nie trzeba go planować z wyprzedzeniem, wystarczy akt urodzenia.
Od marca 2025 w Kodeksie pracy funkcjonuje nowy rodzaj urlopu – uzupełniający urlop macierzyński. Przysługuje rodzicom wcześniaków i dzieci wymagających długotrwałej hospitalizacji tuż po porodzie. Celem jest zrekompensowanie utraconego czasu z dzieckiem, który zajął pobyt w szpitalu.
Ważne: ten urlop można wykorzystać wyłącznie bezpośrednio po zakończeniu standardowego urlopu macierzyńskiego.
Jeśli tata wychowuje dziecko do 8. roku życia, może złożyć wniosek o elastyczne godziny pracy – np. zmianę godzin, hybrydowy tryb lub skrócony wymiar. Pracodawca nie może tego zignorować – musi odpowiedzieć i uzasadnić ewentualną odmowę.
To kluczowe dla ojców, którzy chcą np. odbierać dzieci z przedszkola czy uczestniczyć w codziennym życiu rodziny.
Ochrona rzeczywiście przysługuje ojcom, ale z precyzyjnymi warunkami. Nie działa od razu po złożeniu wniosku. Dla przykładu: przy urlopie ojcowskim ochrona zaczyna obowiązywać 7 dni przed jego rozpoczęciem. Dla urlopu rodzicielskiego – 21 dni, a w przypadku urlopu macierzyńskiego lub na jego warunkach – 14 dni wcześniej.
Od tego momentu pracodawca nie może rozwiązać ani wypowiedzieć umowy o pracę, ani nawet prowadzić przygotowań do wypowiedzenia – z wyjątkiem ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych lub np. upadłości firmy.
Uwaga: po powrocie z urlopu ochrona ustaje. Pracodawca może wypowiedzieć umowę – pod warunkiem, że nie powołuje się na sam fakt korzystania z uprawnień rodzicielskich.
Tu pojawia się problem. Choć prawo daje ojcom coraz więcej, wciąż wielu z nich nie wie, z czego może skorzystać. ZUS Opole podał, że aż 64% uprawnionych skorzystało z urlopu ojcowskiego – ale to i tak oznacza, że co trzeci tata nie zrobił tego w ogóle.
Niektórzy boją się reakcji pracodawcy, inni – nie wiedzą, że te uprawnienia im przysługują. A przecież to właśnie ten czas – pierwsze tygodnie i miesiące – buduje więź z dzieckiem na całe życie.
Mówi pan Maciek, ojciec dwójki dzieci z Bydgoszczy. – „Pierwszy raz skorzystałem z urlopu ojcowskiego dopiero przy drugim dziecku. Serio, nawet nie wiedziałem, że mi się należy. Myślałem, że to tylko dla kobiet”.
To niestety częsty scenariusz. Wiele firm nie informuje aktywnie o takich uprawnieniach, a sami ojcowie nie pytają. Efekt? Prawa są, ale… wciąż czekają, aż ktoś po nie sięgnie.
W 2025 roku Dzień Ojca wypada w poniedziałek – 23 czerwca. To dobra okazja, by nie tylko złożyć życzenia, ale też przyjrzeć się, czy ojcowie w Polsce mają realne wsparcie w pracy.
Bo ojcostwo to nie tylko sentymenty i wzruszenia. To konkretne obowiązki, ale i konkretne prawa – które warto znać i z nich korzystać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze