Pół miliona złotych czeka na właścicieli bydgoskich zabytków, którzy planują prace przy swoich obiektach. Wnioski o miejskie wsparcie można składać do 15 lutego 2026.
Pieniądze są na stole i mają konkretny cel: uratować cegłę, sztukaterię i stolarkę, które tworzą charakter miasta. W ramach Bydgoskiego Programu Wsparcia Renowacji Zabytków miasto przeznacza pół miliona złotych na prace konserwatorskie, restauratorskie i roboty budowlane przy obiektach wpisanych do rejestru. Wnioski trzeba złożyć do 15 lutego 2026 u Miejskiego Konserwatora Zabytków w Bydgoszczy. To szybki termin, bo później rusza ocena i wybór zadań.
Dotacja może pokryć do 50 procent nakładów koniecznych na wykonanie prac. O wsparcie może wystąpić osoba fizyczna lub jednostka organizacyjna, ale tylko wtedy, gdy ma tytuł prawny do zabytku z terenu miasta Bydgoszczy (własność, użytkowanie wieczyste, trwały zarząd, ograniczone prawo rzeczowe albo stosunek zobowiązaniowy) i gdy obiekt jest wpisany do rejestru zabytków.
Złożone wnioski do końca marca oceni komisja z udziałem Miejskiego Konserwatora Zabytków. Na stole są twarde kryteria: wartość historyczna budynków, ich położenie oraz dodatkowe prace planowane przez inwestora. Ostateczne rozstrzygnięcie zapadnie w drodze uchwały na forum Rady Miasta Bydgoszczy — wtedy poznamy listę dofinansowanych zadań.
W poprzednim roku dzięki miejskim funduszom odżyły konkretne adresy. Zrekonstruowano frontowe fasady kamienic na rogu ul. Dworcowej i ul. Pomorskiej 2, a także przy ul. Nakielskiej 4. W kościele na placu Piastowskim odnowiono wschodnią elewację. W dawnej fordońskiej synagodze wróciły reprezentacyjne drzwi wejściowe — kawał solidnej stolarki, którą widać od progu.
Dwie dotacje pomogły też wymienić stolarkę w kamienicach przy ul. Cieszkowskiego. Miasto finansuje nie tylko roboty w terenie — wsparcie trafia również na przygotowanie niezbędnej dokumentacji, bez której ekipy nie wejdą na rusztowania.
W 2025 roku miasto dołożyło 50 tysięcy złotych do projektu rekonstrukcji budynku Fabryki Lloyda przy ul. Fordońskiej 156. Właściciel zapowiedział start prac — obiekt ma wrócić w kształcie niemal identycznym sprzed pożaru z 2024 roku. To gmach z końca XIX wieku, który pierwotnie był halą produkcyjną stoczni na Kapuściskach Małych.
Historia tego miejsca jest gęsta jak dym z dawnych kotłów. Stocznia i Fabryka Maszyn na Kapuściskach Małych ruszyła w 1887 roku nad starorzeczem Brdy, obok portu przeładunkowego, z dojazdem po bocznicy kolejowej. Produkowano tu kotły parowe, żurawie, konstrukcje stalowe i łańcuchy holownicze — stąd wywodzą się barki „Lemara” i „Carmen”. W 1891 roku halę przejęło Bydgoskie Towarzystwo Żeglugi Holowniczej, największe w mieście, a od 1920 roku jedno z większych w Polsce. Po konserwatorskiej przemianie w 2020 roku miejsce tętniło kulturą: wydarzeniami i koncertami. Teraz, dzięki zapowiedzianej odbudowie, ma znowu pracować na żywo — już bez blizn po ogniu.
Dotacje na zabytki w Bydgoszczy to realna szansa, by podobne adresy znów odzyskały blask. Kto planuje rusztowania jeszcze w tym roku, ma czas do 15 lutego 2026 na złożenie wniosku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze