Reklama

Bydgoszcz: tylko 10 kontrolerów biletów. Co z karami?


Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej potwierdza: po 30 kwietnia na liniach pracuje już tylko dziesięciu kontrolerów. Windykację opłat dodatkowych od 1 stycznia 2024 roku prowadzi Wydział Windykacji Urzędu Miasta Bydgoszczy.


W Bydgoszczy bilety w autobusach i tramwajach sprawdza dziś 10 kontrolerów. Taką wielkość zespołu utrzymuje Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy (ZDMiKP), który po ostatnich zmianach ograniczył kontrole głównie do działań prewencyjnych. Efekt widać w codziennym obrazie podróży: „kanara” spotyka się rzadziej, a ciężar ściągania opłat dodatkowych przesunięto do miejskiej windykacji.

30 kwietnia 2026: trzy zlecenia mniej, zostaje 10 etatów

ZDMiKP informuje, że do niedawna zespół liczył 13 osób, z czego część pracowała na umowach cywilnych. 30 kwietnia 2026 roku rozwiązano trzy umowy zlecenia, a w składzie pozostali wyłącznie etatowi kontrolerzy — łącznie dziesięciu. Wynagrodzenia nie są powiązane z liczbą wystawionych wezwań, a akcent położono na profilaktykę w pojazdach. Jak informuje Gazeta Pomorska, to decyzje kadrowe domykające wiosenne porządki w strukturze kontroli biletów.

Reklama

W tle są też plany, które nie wyszły poza etap pomysłów: jednolite umundurowanie, kamery nasobne i większy zaciąg do pracy. Według byłych kontrolerów projekty utknęły przez finanse — i to nie pierwszy raz, gdy budżet przesądza o kształcie systemu.

156 810 kontroli w 2025 i centralizacja windykacji od 1 stycznia 2024

Skala działań w liczbach wygląda tak: w 2025 roku przeprowadzono 156 810 kontroli i wystawiono 5263 wezwania. Od 1 stycznia 2024 roku ZDMiKP nie prowadzi już windykacji opłat dodatkowych; te czynności realizuje Wydział Windykacji Urzędu Miasta Bydgoszczy. Dla pasażera, który dostał wezwanie, oznacza to kontakt nie z przewoźnikiem czy ZDMiKP, ale z miejską komórką windykacyjną.

Reklama

Wcześniejsze lata pokazują, dlaczego ściągalność była piętą achillesową systemu. W połowie 2021 roku zespół liczył 19 osób i w pół roku wypisał ponad 5 tysięcy wezwań na ok. 1,2 mln zł. Mimo to do kasy miasta wpływało średnio około 25 tys. zł miesięcznie — reszta zostawała w statystykach jako trudna w egzekucji. Mniej ludzi do kontroli to mniej wezwań, a więc i jeszcze niższy strumień realnych wpływów.

Czy tak mały zespół udźwignie cele kontroli biletów w Bydgoszczy? W odpowiedzi ZDMiKP podkreśla profilaktykę, ale równocześnie zdejmuje z siebie etap windykacji — to dziś zadanie ratusza. Ten układ ma zmniejszać koszty po stronie zarządcy transportu i porządkować należności po stronie miasta.

Reklama

Od „Renomy” i „Rewizora” do własnej ekipy. Niskie pensje, wysoki stres

Jeszcze przed pandemią na bydgoskich liniach pracowała zewnętrzna ekipa — m.in. „Renoma”, której załoga sięgała 30–40 osób. Po 2020 roku przyszły ograniczenia, pasażerów ubyło, a kontrakt z trójmiejskim „Rewizorem” wygasł. ZDMiKP przejął kontrolerów pod własny dach, ale od tej pory liczby stopniowo topniały. Około trzech lat później mówiło się już o 14 kontrolerach, a wyniki wciąż spadały. Pojawiła się koncepcja mundurków i wideorejestratorów, lecz nie doczekała wdrożenia.

Byli pracownicy opisują warunki prosto: minimalne wynagrodzenie z ewentualnymi kwartalnymi premiami dla kilku osób i brak premii za efekty, co nie sprzyjało motywacji. Do tego codzienny kontakt z pasażerami — od spokojnych rozmów po słowne utarczki — oraz ryzyko interwencji bez formalnej ochrony służb. Jeden z byłych kontrolerów twierdzi, że wiosenne rozstania dotknęły nawet osoby z czołówki wewnętrznych rankingów, a w tle miała pojawić się interwencja Państwowej Inspekcji Pracy sugerująca przejście „zleceniowców” na etaty. To relacja nieoficjalna, ale dobrze pokazuje napięcie między kosztami kadr a oczekiwaniami wobec kontroli.

Reklama

Miasto inwestuje znaczące środki w komunikację, więc każdy, kto jedzie bez biletu, uderza podwójnie: nie płaci za przejazd i często nie reguluje kary. Dlatego — niezależnie od liczebności zespołu — kluczowe staje się domykanie należności przez miejską windykację. A na linie, obok młodszych, wciąż wychodzi też kontroler z 36-letnim stażem — człowiek, który „spisał już całe miasto”, jak mówią jego koledzy po fachu.

Źródło: pomorska.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo TakajestBydgoszcz.pl




Reklama