Wyrzucona przez balkon torba z 30 tysiącami i „akcja” z hasłem, po której znikło ponad 38 tysięcy. Po tej serii telefonów „na policjanta” kryminalni zatrzymali trzech bydgoszczan, a sąd wysłał dwóch z nich do aresztu na trzy miesiące.
Kryminalni z Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy namierzyli i zatrzymali trzech mężczyzn powiązanych z oszustwami „na policjanta” oraz „na zagrożone pieniądze”. Do ujęć doszło 18 czerwca w różnych punktach miasta. Po przedstawieniu zarzutów prokurator zastosował dozór wobec 24‑latka, a wobec dwóch pozostałych poparł wniosek o tymczasowy areszt — sędzia zgodził się i obaj spędzą 3 miesiące za kratami.
85‑letnia mieszkanka usłyszała w słuchawce, że jej gotówka „jest na celowniku przestępców” i powinna „współpracować z organami ścigania”. Uwierzyła. Wyrzuciła przez balkon torbę z 30 tysiącami złotych. Potem, na polecenie rozmówcy, poszła jeszcze do banku z zamiarem zlikwidowania lokaty — tego na szczęście nie udało się już zrobić.
W drugim przypadku 75‑latka odebrała telefon od rzekomego policjanta. Scenariusz był podobny: zagrożone oszczędności, „akcja” w umówionym miejscu i hasło, które miało ją uwiarygodnić. Kobieta przekazała sprawcom ponad 38 tysięcy złotych.
Trzecia historia wyglądała inaczej, ale finał był ten sam. Do 87‑latki zadzwonił mężczyzna podający się za funkcjonariusza Centralnego Biura Śledczego Policji. Zapowiedział kolegę, który „musi sfotografować pieniądze” i odda je po około 15 minutach. Gotówka zniknęła.
Śledczy ustalili, że za proceder odpowiada 22‑latek — wskazany jako organizator i pseudokibic jednego z lokalnych klubów. Wspierali go dwaj bydgoszczanie w wieku 19 i 24 lat, pełniący role tak zwanych „odbieraków”, czyli osób odbierających pieniądze od pokrzywdzonych. Cała trójka wpadła 18 czerwca, po czym trafiła do policyjnych pomieszczeń dla zatrzymanych.
Następnego dnia usłyszeli zarzuty. 22‑latek odpowie za trzy przestępstwa, a jego wspólnicy — odpowiednio za dwa i jeden czyn. Prokurator zastosował wobec 24‑latka dozór policyjny. Wobec dwóch pozostałych sąd zastosował tymczasowy areszt na 3 miesiące. Sprawa jest rozwojowa — funkcjonariusze sprawdzają, czy grupa nie ma na koncie kolejnych wyłudzeń.
Policja przypomina: funkcjonariusze nigdy nie proszą o przekazanie gotówki, nie każą wypłacać środków z banku ani rzucać ich przez okno „w ramach akcji”. Tak działają oszuści wykorzystujący schemat „na wnuczka” czy oszustwa „na policjanta” w Bydgoszczy i innych miastach. Najczęściej dzwonią na numery stacjonarne znalezione w książkach telefonicznych, przedstawiają zmyślone scenariusze o rozbijaniu siatek przestępczych i prowadzą rozmowę tak, by ofiara wierzyła, że rozmawia z prawdziwym policjantem.
Co robić przy takim telefonie? Zakończyć rozmowę i skontaktować się z bliskimi. O zdarzeniu poinformować służby, dzwoniąc pod numer 112. Warto uprzedzić rodziców i dziadków o najczęstszych trikach: haśle „tajnej akcji”, presji czasu, prośbie o wypłacenie pieniędzy lub ich przekazanie „kurierowi”. Jedno krótkie uprzedzenie w rodzinie może uchronić przed stratą oszczędności życia.
Śledczy z Bydgoszczy kontynuują ustalenia — niewykluczone są kolejne wątki i ofiary, które dopiero zgłoszą się po apelu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze