Ponad 50 wykroczeń ujawnionych w jeden dzień, kontrole w całym województwie, kampanie informacyjne i wciąż to samo pytanie: dlaczego tylu rowerzystów wciąż ignoruje podstawowe przepisy? Bydgoska akcja „Bezpieczny rowerzysta” odsłania skalę problemu, ale też bezradność wobec jego przyczyn.
18 lipca 2025 roku bydgoska drogówka przeprowadziła intensywną akcję pod kryptonimem „Bezpieczny rowerzysta”. W ramach działań, które trwały przez cały dzień, funkcjonariusze skupili się na sposobie poruszania się cyklistów po mieście oraz na relacjach między nimi a kierowcami samochodów.
Wyniki? W ciągu zaledwie kilkunastu godzin policjanci ujawnili aż 56 wykroczeń popełnionych przez osoby jadące rowerem. Najczęstsze przewinienia to jazda po chodniku, korzystanie z telefonu w trakcie jazdy, brak lub niesprawne oświetlenie, a także przejazd po pasach przeznaczonych wyłącznie dla pieszych.
Choć akcja dotyczyła głównie Bydgoszczy, była częścią wojewódzkich działań. W całym Kujawsko-Pomorskiem w 2025 roku policja zarejestrowała już 812 wykroczeń popełnionych przez rowerzystów i 158 niewłaściwych zachowań kierowców wobec nich. W maju – podczas jednej z kontroli w Bydgoszczy – liczba wykroczeń była niemal identyczna po obu stronach: 33 po stronie cyklistów i 33 po stronie kierowców.
Dane są niepokojące również w szerszej skali. Od początku 2022 roku do końca maja 2025 w Polsce doszło do 1089 wypadków z udziałem rowerzystów. Zginęły 54 osoby. I wszystko wskazuje na to, że liczby te wzrosną – szczyt sezonu letniego dopiero przed nami.
Policyjne raporty wskazują na najczęstsze przewinienia: jazda po chodniku, przejazd po pasach, brak świateł. Ale za suchymi statystykami stoją konkretne realia – często brak bezpiecznej infrastruktury, obawa przed ruchem samochodowym, konieczność lawirowania między pieszymi a kierowcami.
To nie zawsze kwestia ignorancji czy złośliwości. Wielu rowerzystów deklaruje, że wybiera chodnik z obawy o własne życie. Inni po prostu nie są świadomi, że korzystanie z telefonu w czasie jazdy jest wykroczeniem.
Jak mówi jeden z mieszkańców Fordonu, zapytany o powód jazdy po chodniku:
„A którędy mam jechać, jak ścieżka się kończy na światłach, a dalej tylko pasy i tiry? Mam się dać przejechać, bo ktoś wymyślił przepis zza biurka?” – mówi pan Michał, rowerzysta z Fordonu, którego spotkaliśmy przy ul. Fordońskiej.
Policja przypomina, że prowadzi także działania informacyjne. Kampania „Jednośladem bezpiecznie do celu” ma uświadamiać rowerzystów, jak ważny jest dobór sprzętu do umiejętności, stan techniczny roweru i widoczność na drodze. Ale mimo tych działań, liczby wypadków i wykroczeń rosną.
Dla porównania – Warszawa, mimo wzrostu liczby rowerów na drogach, notuje od kilku lat spadek liczby kolizji i wypadków z udziałem cyklistów. Kluczem okazuje się nie tylko edukacja, ale też rozbudowana i logiczna infrastruktura oraz współpraca między służbami a miejskim zarządem dróg.
Akcje takie jak „Bezpieczny rowerzysta” pokazują skalę problemu, ale nie rozwiązują jego źródeł. Jeśli rowerzyści łamią przepisy, to nie tylko dlatego, że chcą – często po prostu nie mają innego wyjścia. Miasto musi odpowiedzieć na te dane nie tylko mandatem, ale planem. A rowerzyści – również wziąć część odpowiedzialności za bezpieczeństwo innych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze