Siedmiu mężczyzn wpadło po wielomiesięcznym śledztwie CBZC za wysyłanie setek fałszywych alarmów i gróźb, które skutkowały masowymi ewakuacjami. Wątek prowadził również Zarząd w Bydgoszczy, a śledczy mówią wprost: to dopiero początek sprawy.
Policjanci Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości ujęli 7 podejrzanych, których działanie od lat dezorganizowało pracę urzędów i instytucji w całym kraju. Według śledczych, rozsyłali wiadomości o rzekomych ładunkach wybuchowych oraz groźby, celując w urzędy, szpitale, sądy, prokuratury, a nawet Kancelarię Prezydenta. Zawiadomienia miały formę „kaskady” – jedna seria uruchamiała lawinę reakcji służb. To generowało realne koszty i ryzyko, bo każdą informację trzeba było sprawdzić.
Ponad 380 alarmów, ponad 1500 zaatakowanych obiektów i niemal 12 tys. ewakuowanych – tak opisuje tę sprawę CBZC. To daje skalę.
Śledczy wskazują, że celem była blokada działania instytucji publicznych i wywołanie maksymalnego chaosu. W komputerze jednego z zatrzymanych zabezpieczono dziesiątki tysięcy adresów mailowych przygotowanych do masowej wysyłki, w tym polityków, prezydentów miast i szkół. W aktach pojawia się też katalog opisany jako „SZKOŁY”, co – po wcześniejszych alarmach w czasie matur – brzmiało dla funkcjonariuszy jak mrożący krew sygnał ostrzegawczy. W tle pozostaje wątek możliwych zewnętrznych inspiracji; badany jest potencjalny wpływ obcych służb. To wszystko dzieje się przy oskarżeniach m.in. o fałszywe alarmy bombowe, groźby karalne, tworzenie fałszywych dowodów i posiadanie materiałów z udziałem małoletnich.
W sprawę mocno włączył się Zarząd w Bydgoszczy CBZC, prowadząc śledztwo pod nadzorem prokuratury w Lublinie. Odnotowano serię co najmniej 40 „kaskadowych” wiadomości wysyłanych od marca do września bieżącego roku do ponad 500 adresatów. Zatrzymano dwie osoby; usłyszały zarzuty dotyczące fałszywych alarmów, kradzieży tożsamości i gróźb, a wobec jednego z nich zastosowano tymczasowego aresztowania.
Według ustaleń, sprawcy chcieli wymusić szeroką reakcję służb, zgłaszając m.in. fikcyjne porwania, strzelaniny czy podłożone ładunki. Jeden z zatrzymanych dodatkowo zamawiał pod cudze adresy sprzęt i jedzenie, by nękać wybrane osoby.
Pod okiem Prokuratury Regionalnej w Poznaniu policjanci zatrzymali mężczyznę, który od 2021 roku pozostawał nieuchwytny, nazywając siebie „cyberterrorystą”. Miał korzystać z zaawansowanych narzędzi anonimizacji, chwalić się atakami na forach i w mediach społecznościowych, a w alarmach podszywać się pod ekspertów cyberbezpieczeństwa, dziennikarzy i swoich rywali, by to na nich spadło podejrzenie. Funkcjonariusze ustalili jego tożsamość i zabezpieczyli materiał dowodowy.
W śląskim wątku CBZC zatrzymało na Pomorzu Zachodnim 19-latka oskarżonego o wysyłkę alarmów do wielu instytucji, groźby wobec komendantów Policji i włodarzy miast oraz posiadanie zakazanych treści. Mężczyzna był już znany mundurowym – w maju 2023 roku w sprawie bielskiej szkoły zatrzymali go policjanci z Bielsko-Biała. Wtedy motywem miała być zemsta za przegraną w popularnej grze internetowej.
Osobno, pod nadzorem prokuratury z Warszawy-Pragi, zatrzymano 18- i 20-latka, którzy dla nagród w grach i „awansów” w grupie zachęcali innych do rozsyłania gotowych maili. Najpierw zaczepiali w grach, potem przenosili rozmowy do zamkniętych grup i instruowali, jak zrobić „idealny” alarm. Według ustaleń wywołali nie mniej niż 100 alarmów w co najmniej 60 miejscach, a trzech nieletnich odpowie przed Sądem Rodzinnym. W tle przewijają się też groźby wobec prezydentów i burmistrzów miast, polityków oraz innych osób publicznych.
Fałszywe alarmy to przestępstwo ścigane z urzędu. Za takie działania grozi nawet 15 lat więzienia oraz dotkliwe konsekwencje finansowe za akcje służb. Policja podkreśla, że to początek – zatrzymanych wiąże się z kolejnymi, być może już liczonymi w tysiącach, zdarzeniami. Badany jest też wątek ewentualnych inspiracji z zewnątrz.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze