Festiwal dobiegł końca, ale entuzjazm nie opadł. Tysiące bydgoszczan skorzystało z programu obejmującego 240 propozycji — od LabDay po ScienceWeek w Młynach Rothera.
Bydgoski Festiwal Nauki zamknął tegoroczną edycję z wysoką frekwencją i dobrymi ocenami programu. Uczestnicy sięgali po nowe tematy, łącząc ciekawość z praktyką — od fizyki i biologii po sztukę oraz technologie. Tysiące osób korzystało z pokazów, prelekcji i spotkań z naukowcami. Taki format działa — uczy, a jednocześnie przyciąga.
Program oparto na interaktywnych pokazach, wykładach i rozmowach z badaczami.
Na uczelniach królował dzień laboratoriów i warsztatów, czyli LabDay — to tu uczestnicy wchodzili w świat doświadczeń i praktyki. Drugi blok, ScienceWeek, tętnił w przestrzeniach w Młynach Rothera, gdzie dominowały aktywności łączące naukę z miejską energią. Przekrój tematyczny był szeroki: od nauk przyrodniczych, przez sztukę, po nowe technologie. Dzięki temu każdy mógł dobrać format i poziom do siebie. Taki podział ułatwiał nawigację po festiwalu i dawał jasne ścieżki udziału.
W sumie przygotowano 240 wydarzeń: 140 warsztatów i laboratoriów w ramach LabDay oraz 100 aktywności podczas ScienceWeek. To duża skala.
Gościem tej edycji był Karol Wójcicki — popularyzator astronomii i dziennikarz naukowy, autor fanpage’a „Z głową w gwiazdach”. Spotkania z nim dopełniły program, stawiając na żywy kontakt z nauką.
Prowadzi fanpage „Z głową w gwiazdach”.
Tegoroczny finał zapisuje się jako sukces frekwencyjny i merytoryczny, a sygnał „do zobaczenia” wskazuje na kontynuację w kolejnym roku. Dla uczestników to prosta wskazówka: śledzić kolejne ogłoszenia i planować udział w blokach, które najlepiej odpowiadają zainteresowaniom. Dla miasta — dowód, że formuła łącząca uczelnie i przestrzenie miejskie działa. Bydgoski Festiwal Nauki rośnie dzięki temu, co najważniejsze: chęci uczenia się razem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze