Zanim dzieci rozbiegną się na ferie, w podstawówce przy ul. szkolnych dzwonków padły konkretne wskazówki. Mł. asp. Tomasz Gac wprost powiedział, co robić, by zimowe zabawy nie skończyły się źle.
W Tucholi szkolną salę wypełnił gwar — i cisza, gdy padło hasło bezpieczeństwo w zimie. Do uczniów dotarł mł. asp. Tomasz Gac, funkcjonariusz miejscowej jednostki policji, który odwiedził Szkołę Podstawową nr 2 i rozłożył temat na czynniki pierwsze.
Najpierw drogi. Odblaski, ostrożne przechodzenie, uważne oczy — także wtedy, gdy śnieg tłumi dźwięki opon. Krótko i jasno.
Potem lodowiska. Tylko te przygotowane i nadzorowane, bez „testowania” tafli na dzikich stawach. Radość z jazdy tak, ale z kaskiem i pod okiem dorosłych — prosto i skutecznie.
I wreszcie śnieg. Bitwy? Tak. Zjazdy? Też. Ale nie z wysokich, stromych zboczy, gdzie upadek kończy się twardym uderzeniem. Policjant wyraźnie podkreślił, by trzymać się z daleka od zamarzniętych zbiorników wodnych — lód bywa zdradliwy, nawet gdy wygląda na „bezpieczny”.
Wspólny mianownik? Rozsądek i zabawa pod kontrolą. To wszystko po to, by ferie zimowe były naprawdę wolne — także od urazów i strachu.
Mł. asp. Tomasz Gac przedstawił też założenia policyjnej akcji informacyjno-edukacyjnej „Kręci mnie bezpieczeństwo w zimie”. To parasol, pod którym mieszczą się właśnie takie spotkania w szkołach: konkretne wskazówki, przykłady, rozmowa w klasie, a potem — praktyka na podwórku.
Jeśli masz ucznia w domu, zrób prostą rzecz: przejdźcie razem te zasady. Droga do domu, lodowisko, zabawy na śniegu. Trzy punkty, które sprawiają, że bezpieczeństwo w zimie przestaje być hasłem, a staje się codzienną rutyną.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze