Kolejna edycja policyjnej akcji „Bezpieczny Pieszy” w Bydgoszczy przyniosła dobrze znane wnioski: są kontrole, są wykroczenia, są mandaty – ale realna zmiana? Wciąż nie nadchodzi. Nowoczesne narzędzia i systemy monitorujące potrafią wyłapać każdy błąd, ale nie zmieniają codziennych nawyków kierowców i pieszych. A to właśnie one kosztują zdrowie – a czasem życie.
Kolejny raz bydgoscy funkcjonariusze przeprowadzili działania w ramach kolejnej odsłony „Bezpiecznego Pieszego”. Wspólnie z Zarządem Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej sięgnęli po narzędzia Inteligentnego Systemu Transportowego (ITS). Kamery, monitoring, analiza wykroczeń w czasie rzeczywistym – technologia była na miejscu. I rzeczywiście, pomagała szybko reagować.
Policjanci skupili się na tym, co najważniejsze – czyli bezpieczeństwie osób na przejściach dla pieszych. Przypilnowali nie tylko kierowców, ale też samych pieszych.
W czasie akcji skontrolowano 38 pieszych i 81 kierujących. Liczby same w sobie nie brzmią dramatycznie. Ale wystarczy spojrzeć na detale.
73 razy kierowcy przekroczyli prędkość w rejonie przejść.
23 pieszych zignorowało czerwone światło.
14 przypadków przechodzenia w niedozwolonym miejscu.
Wystawiono 62 mandaty, 55 osób zostało pouczonych, a wobec 2 sprawców skierowano wnioski do sądu. To znaczy, że niemal każda osoba kontrolowana – niezależnie od roli w ruchu – złamała przepisy.
Co więcej, liczba naruszeń prędkości przewyższyła liczbę skontrolowanych kierowców. To oznacza, że część z nich dopuściła się więcej niż jednego wykroczenia.
Policja robi, co może – trudno temu zaprzeczyć. Akcje są regularne. Nowoczesny sprzęt, obecność służb, widoczność działań – wszystko to się zgadza. Ale mimo tego wykroczenia utrzymują się na stałym poziomie.
To prowadzi do prostego pytania: czy obecna formuła działania jeszcze działa?
Może zamiast kolejnej akcji z ITS-em, czas na trwałą edukację – nie tylko kampanie, ale programy w szkołach, działania na osiedlach, fizyczne uspokojenie ruchu na przejściach.
O wiele bardziej niepokojące od liczb jest to, że wielu mieszkańców mówi wprost: na ulicach coraz częściej rządzi nerw. Kierowcy na pieszych, piesi na kierowców, ludzie na ludzi.
— Czasami mam wrażenie, że nawet jak jestem na pasach z dzieckiem, to niektórzy kierowcy przyspieszają, żeby tylko zdążyć. I co z tego, że są kamery? Jak mnie coś trafi, to potem nie będzie już znaczenia, czy ktoś dostał mandat — mówi pani Sylwia z Bartodziejów.
Obecna akcja „Bezpieczny Pieszy” jest dowodem na to, że policja działa – to fakt. Ale równie wyraźnie pokazuje, że bez szerszej zmiany społecznej – nic się nie zmieni.
Przyzwyczajenia, pośpiech, ignorowanie drugiego człowieka – to nie coś, co naprawi jeden mandat. I choć system ITS z całą pewnością pomaga policji w interwencji, to póki co działa jak plaster – nie jak lekarstwo
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze