Bydgoszcz otrzymuje rekordowe wsparcie finansowe na badania terenów po dawnym Zachemie. Ponad 73 miliony złotych z Krajowego Planu Odbudowy pozwolą przeprowadzić kompleksową analizę zagrożeń środowiskowych i przygotować dokumentację niezbędną do rekultywacji. To pierwszy tak znaczący krok w kierunku likwidacji toksycznego dziedzictwa przemysłowego w Bydgoszczy. Projekt zwiększa bezpieczeństwo mieszkańców i otwiera nowy etap zielonej transformacji miasta.
Dlaczego rekultywacja terenów po Zachemie jest kluczowa dla Bydgoszczy?
4 lipca w Bydgoszczy ogłoszono przekazanie środków z Krajowego Planu Odbudowy na przygotowanie do rekultywacji zdegradowanych terenów po dawnych Zakładach Chemicznych Zachem. W konferencji wzięli udział Minister Klimatu i Środowiska Paulina Henning-Kloska oraz Wojewoda Kujawsko-Pomorski Michał Sztybel.
Bydgoszcz otrzyma ponad 60,3 mln zł z KPO oraz może ubiegać się o zwrot VAT, co zwiększa pulę środków o dodatkowe kilkanaście milionów złotych. Całkowita wartość projektu to 73,6 mln zł, z czego 13,3 mln zł stanowi wkład własny miasta.
Jakie badania i działania obejmuje projekt w Bydgoszczy?
Projekt obejmuje cztery główne komponenty:
Kompleksowa ocena stanu środowiska, w tym badania gleb, wód, powietrza, odpadów, osadów dennych oraz pomiary geodezyjne.
Opracowanie planów poprawy jakości środowiska, niezbędnych do przyszłych działań rekultywacyjnych.
Powołanie zespołu ekspertów merytorycznych, którzy będą wspierać cały proces.
Kampania informacyjno-edukacyjna, skierowana do mieszkańców.
Obecnie trwa przetarg na wyłonienie wykonawcy badań, których zakończenie zaplanowano na marzec przyszłego roku. Wyniki posłużą do opracowania harmonogramu i sposobu dalszego postępowania, w tym remediacji i zabezpieczenia składowisk.
Jakie zagrożenia niesie chemiczne dziedzictwo Zachemu?
Analizie zostaną poddane dwa zdegradowane tereny – WTZ Zachem-Zielona oraz WTZ Zachem-SOE, położone między Kapuściskami a Łęgnowem. W czasach działalności Zachemu składowano tam odpady zawierające m.in. fenol, chlorowodór, amoniak, anilinę, freon, barwniki, smoły, glikole, pak pofenolowy i inne toksyczne związki.
Najbardziej znanym miejscem jest tzw. „Zielona”, gdzie przez 40 lat deponowano różnego rodzaju niebezpieczne odpady przemysłowe. Zanieczyszczenia przedostawały się do gleby, wód i atmosfery.
Czy Bydgoszcz może stać się wzorem zielonej transformacji?
Minister Paulina Henning-Kloska zaznaczyła, że dotąd brakowało konkretnych harmonogramów i kosztorysów, co uniemożliwiało skuteczne działania. Koszt pełnej rekultywacji może sięgnąć nawet 2,6 miliarda złotych. Trwają prace nad wpisaniem tego zadania do nowej unijnej perspektywy finansowej.
Prezydent Rafał Bruski przypomniał, że za degradację odpowiadała dawna państwowa spółka. Podkreślił też, że miasto podejmie się realizacji zadania, o ile towarzyszyć będzie odpowiednie wsparcie finansowe. Wojewoda Michał Sztybel zwrócił uwagę na nowy poziom współpracy między administracją rządową a samorządem.
Minister Henning-Kloska podczas wizyty w Bydgoszczy wskazała również na działania proekologiczne miasta, w tym budowę zbiorników retencyjnych przez MWiK. Jej zdaniem, mogą one być wzorem odporności miast na zmiany klimatu.
Bydgoszcz rusza: pierwszy krok ku likwidacji toksycznego dziedzictwa
Dzięki środkom z KPO oraz współpracy administracji rządowej i samorządowej, Bydgoszcz może rozpocząć działania przygotowawcze do największego projektu środowiskowego w swojej historii. Powstanie dokumentacja, zostaną przeprowadzone badania, a zaangażowany zespół ekspertów wskaże kolejne kroki.
To początek procesu, który ma na celu wyeliminowanie wieloletniego zagrożenia – krok po kroku, z myślą o przyszłości mieszkańców i środowiska.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze