147 km/h na DK10 pod Solcem Kujawskim — 62-latek z powiatu toruńskiego stracił prawo jazdy na 3 miesiące. Od 3 marca 2026 roku za ponad 50 km/h poza zabudowanym policja obligatoryjnie zatrzymuje uprawnienia.
Na DK 10 w rejonie Solca Kujawskiego, między Bydgoszczą a Toruniem, policjanci Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy zatrzymali kierowcę jadącego 147 km/h tam, gdzie obowiązywało 90 km/h. Kontrola odbyła się w piątek, 6.03.2026, na odcinku, który codziennie jest pod nadzorem patroli.
Funkcjonariusze namierzyli pędzący samochód marki Omoda przy użyciu laserowego miernika prędkości trucam. Wskazanie było jednoznaczne, więc padł sygnał do zatrzymania. Za kierownicą siedział 62‑latek z powiatu toruńskiego. Po sprawdzeniu w systemie wyszło, że to nie pierwsze takie wykroczenie w jego historii.
Finansowy i punktowy rachunek był więc surowy: 3000 zł mandatu „w recydywie”, 13 punktów karnych oraz zatrzymane prawo jazdy na 3 miesiące. To już nie tylko dotkliwa kara — to realne wyłączenie z ruchu na kwartał, które newralgicznie zmienia codzienną logistykę kierowcy.
Od 3 marca 2026 obowiązują rozszerzone zasady zatrzymywania uprawnień. Jeśli kierujący przekroczy dopuszczalną prędkość o ponad 50 km/h na drodze jednojezdniowej dwukierunkowej poza obszarem zabudowanym, policjant obligatoryjnie zabierze prawo jazdy na trzy miesiące. Ten przypadek spełniał dokładnie te kryteria — nadmierna prędkość uderzyła w nowy, twardszy próg odpowiedzialności.
Co to znaczy dla mieszkańców korzystających z DK10 i tras wokół Bydgoszczy? Ryzyko utraty uprawnień pojawia się nie tylko w obszarze zabudowanym. Na krajówkach i drogach powiatowych poza miastem granica tolerancji jest teraz równie wyraźna, a patrol z miernikiem może zamknąć sprawę w kilka minut.
Patrol ruchu drogowego czuwał na odcinku DK10 w rejonie Solca Kujawskiego — to fragment o dużym natężeniu ruchu między węzłami Bydgoszczy i Torunia. Laserowy pomiar trucam potwierdził 147 km/h przy limicie 90 km/h, więc decyzja o zatrzymaniu auta zapadła natychmiast. Mundurowi działali według standardowej procedury: kontrola dokumentów, weryfikacja w systemie, kwalifikacja czynu i nałożenie sankcji.
Ta interwencja to nie wyjątek, lecz element codziennej służby na newralgicznych odcinkach regionu. Nadmierna prędkość wciąż pozostaje jedną z głównych przyczyn wypadków — a szybkość na prostym odcinku łatwo myli się z bezpieczeństwem. Nowe regulacje celują właśnie w takie „szybkie” trasy.
Taryfikator mówi wprost i bez furtek. Za przekroczenie prędkości o 51–60 km/h grozi mandat 1500 zł (w recydywie 3000 zł) oraz 13 punktów. Gdy skala rośnie do 61–70 km/h — mandat to 2000 zł (recydywa 4000 zł) i 14 punktów. W przypadku 71 km/h i więcej sankcja sięga 2500 zł (recydywa 5000 zł) i 15 punktów. W praktyce kilka sekund „oszczędności” na odcinku drogi może kosztować miesiące bez uprawnień.
W omawianej kontroli kluczowe były dwie rzeczy: skala przekroczenia oraz fakt wcześniejszych podobnych wykroczeń. To one przesądziły o wysokości kary i o tym, że kierowca realnie usiądzie na fotelu pasażera przez kolejne tygodnie.
Policjanci z Bydgoszczy zapowiadają dalszy nadzór prędkości na DK10 i innych trasach regionu — odcinkach, gdzie kierowcy najczęściej „gubią” wskazówkę prędkościomierza. Tu margines błędu jest coraz mniejszy, a skutek prosty: szybciej jedziesz, szybciej tracisz dokument.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze